Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Może nie wszyscy lubią strucle!

Opowiadanie

Może nie wszyscy lubią strucle!

I oto druga notka! Dedykuję ją Amnis, której dziękuję za krytykę i autorce bloga [panna-rookwood] (nie wiedziałam, jak mam cię nazwać, Panna Rookwoood trochę dziwnie brzmi) w podzięce za ten wspaniały szablon. Myśleliście, że to moja robota?! O nie, nie! Ja w HTML-ach jestem ciemna.
No więc zapraszam do czytania drugiego rozdziału.


Czarny powóz, ciągnięty przez niewidzialne konie, zawiózł Dorcas, Lily i April pod bramę Hogwartu. April była ładną, błękitnooką blondynką, o spokojnym usposobieniu. Nieobecność podczas podróży usprawiedliwiała chęcią nacieszenia się swoim chłopakiem. Nie widziała go przecież aż dwa miesiące.
-Nas też, ale jakoś nie kwapiłaś się, żeby się z nami przywitać! – stwierdziła opryskliwie Dorcas.
-Daj jej spokój, sama zmieniasz facetów jak rękawiczki, a świata za nimi nie widzisz! – stwierdziła Lily, która już nie była tak rozjuszona, kiedy spotkały się z April.
Powóz zatrzymał się przed bramą Hogwartu, tak że mogły wysiąść. Ciemne niebo usiane było gwiazdami, a błonia falowały lekko pod naporem delikatnego, nocnego wiatru. Dziewczyny ruszyły w stronę światła bijącego z otwartych drzwi do Sali Wejściowej.
-No to co robiłyście podczas wakacji? – zagadnęła April.
-Ja przesiedziałam całe dwa miesiące u ciotki w Hiszpanii. – odparła Dorcas. - Było super! Tam jest tylu fajnych…
-Dwa miesiące?! To jak ty robiłaś zadania domowe? – spytała Lily z niedowierzaniem. Nawet jej odrobienie wszystkich prac zajmowało około dwóch tygodni bez przerwy.
-Dasz mi trochę spisać. Nawalili nam tego jak dynamitu dla krów, ciekawe kiedy my mieliśmy to odrobić?! – oburzyła się Dorcas.
-Odniosłam wrażenie, że przez te dwa miesiące, podczas których ty oglądałaś się za hiszpańskimi facetami. – stwierdziła dobitnie Lily.
-Wredna jesteś! Przystojniacy są po to, żeby się za nimi oglądać! – obruszyła się Dorcas i wywaliła na wierzch język.
-Hej, to pierwszy dzień, musicie się już kłócić?! – spytała April, która była niezastąpiona w rozwiązywaniu sporów pomiędzy przyjaciółkami.
Ani Lily, ani Dorcas nie opowiedziały jej o kłótni w pociągu. Ruda już otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale zamknęła je, kiedy stanęły w progu sali wejściowej. Nad tłumem górował Irytek, bawiąc się ogniami sztucznymi i co chwilę rzucając nimi w przerażonych uczniów, którzy chcieli jak najprędzej dostać się do Wielkiej Sali.
Po paru sekundach Lily zniknęła w tłumie, zapewne biegnąc po któregoś z nauczycieli, a Dorcas i April zaczęły przepychać pomiędzy zdziwionymi, przerażonymi i uśmiechniętymi uczniami.
-Ale nam się trafiło, tu już i tak jest gorąco! – wrzasnęła April przekrzykując ogólny gwar.
W tym momencie Irytek cisnął jedną z małych, ognistych kulek w stronę Dorcas, która uchyliła się w ostatniej chwili, tak że kulka trafiła w April. Jej peleryna stanęła w ogniu, sama zaczęła wrzeszczeć jak opętana i podskakiwać. Dorcas złapała za różdżkę.
-Aguamenti! – ledwie usłyszała swój głos pomiędzy wrzaskiem przyjaciółki, przerażonymi krzykami młodszych uczniów i śmiechem starszych.
Zanim Dorcas zdążyła wycelować różdżką w April, z jej końca wypłynął szeroki wodospad, który oblał uczniów stojących najbliżej, w tym samą Dorcas. Dopiero po chwili udało się jej skierować strumień na wciąż wrzeszczącą przyjaciółkę, która teraz stała i patrzyła na nią wzrokiem mówiącym ‘Poradziłabym sobie sama’.
Dorcas tylko wzruszyła ramionami.
-Ale przynajmniej nie jest ci już chyba gorąco, no nie?
-Teraz jest mi zimno. – mruknęła April.
W tym momencie usłyszały dochodzący gdzieś z tłumu głos profesor McGonagall:
-Co tu się stało?! Irycie, oddaj natychmiast te ognie i zmiataj stąd, ale już!
Irytek zawył z uciechy i rzucił petardami wprost w nauczycielkę, po czym poszybował z zadowoloną miną przez drzwi. Profesor McGonagall machnęła tylko nieznacznie różdżką, tak że petardy rozsypały się w drobny maczek i opadły na posadzkę.
-Koniec przedstawienia! Do Wielkiej Sali, ale już! – zawołała, wymachując rękami w stronę uczniów, po czym odwróciła się do Lily i zaczęła z nią o czymś rozmawiać.
Dorcas i April przepchnęły się przez tłum i po chwili ruszyły w stronę swoich stałych miejsc przy stole Gryfonów, zostawiając na podłodze mokre plamy i smugi. Naprzeciwko nich już siedzieli Huncwoci.
-Co wymyślił tym razem Irytek? – zapytał Syriusz.
-Rzucał w uczniów petardami. – odparła spokojnie Meadowes, odgarniając mokre włosy z czoła.
-Szkoda, że mnie tam nie było… A w ogóle, to deszcz pada, czy co? – spojrzał w sufit, jednak ujrzał tylko błyszczące gwiazdy nie przykryte ani jedną chmurką.
-Nie, to Dorcas oblała wodą połowę sali wejściowej! – odparła zgryźliwie April, która już zamoczyła całą ławkę i podłogę pod sobą, jako że była najbardziej mokra.
W Wielkiej Sali panował kompletny chaos, kiedy uczniowie gawędzili wesoło i zajmowali miejsca. Dopiero po paru minutach wszyscy siedzieli już na tyłkach, a wtedy drzwi Wielkiej Sali znów się rozwarły i weszła profesor McGonagall prowadząc grupę pierwszoroczniaków, rozglądających się ciekawie dookoła. Teraz wzrok wszystkich spoczął na starej Tiarze Przydziału, która przez moment leżała nieruchomo, aż nagle zgięcie rozwarło się na kształt ust i Tiara zaczęła śpiewać swoją słynną pieśń o założycielach Hogwartu.
April oklapła nieco i zagapiła się w swój pusty talerz.
-Po co to wszystko? Jestem głodna i jest mi zimno! – mruknęła markotnie.
Dorcas bawiła się smętnie widelcem. Po zdaniu Może w Gryffindorze, gdzie kwitnie męstwa cnota… zaczęła pukać się nim w czoło. Tiara wreszcie przestała śpiewać, a wtedy obok Dorcas usiadła Lily.
-Nie słyszałam całej piosenki. Fajna była? – spytała z żywym zainteresowaniem.
-Lily, przecież ona śpiewa co rooooooku… - tu Meadowes ziewnęła przeciągle - …to samo. – skończyła.
-Tak, ale ona jest strasznie dziwną tiarą i zdarza się, że zmienia czasem piosenkę… bo ona ją przez cały rok obmyśla… tak przynajmniej czytałam w Historii Hogwartu… ale może i ma inne zajęcia, bo to przecież…
-Czy możesz przestać? – spytała April z nachmurzoną miną. – Wiesz dobrze, że…
Nikt jednak nie dowiedział się, o czym tak dobrze wie Lily, bo reszta słów utonęła w głośnym wrzasku Tiary:
-GRYFFINDOR!
-W tym roku Gryffindor ma niezły połów, co nie? – spytał Syriusz, klaszcząc jak reszta gryfonów.
-Black, ale jesteś nieczuły! – stwierdziła rzeczowym tonem Lily. – Do Gryffindoru trafiają tylko odważni i dzielni - tak więc dziwię się, że ty i Potter tu jesteście - więc jeśli w tym roczniku jest dużo takich, to ‘mamy połów’, jak to nazwałeś. – wyrecytowała niczym karabin maszynowy (nie mogłam się oprzeć, aby nie wlepić tego porównania, może kojarzycie je z Księcia Półkrwi dop. aut.).
-Sugerujesz, że nie jesteśmy dzielni? A wiesz ile nas kosztowały nasze boskie żarty?! – żachnął się Syriusz.
Na słowo ‘boskie’, Lily parsknęła śmiechem.
-Tak! BOSKIE! – zawołał buntowniczo Black, przekrzykując ryk Tiary.
-HUFFLEPUFF!
Jakaś drobna, ruda dziewczynka usiadła przy stole Pochonów.

Kiedy wreszcie ostatni pierwszoroczniak podbiegł do stołu swojego nowego domu, profesor McGonagall zabrała Tiarę. Teraz powstał Dumbledore.
-Witajcie nowi uczniowie, witajcie też ci starsi! Widzę po waszych minach… – tu spojrzał z uśmiechem na April, która trzymała się za brzuch. Na jej twarzy wykwitły różowe plamy. - …że chyba zgłodnieliście. Tak więc, nie mówię już nic, tylko jedno słowo: jemy!
Klasnął w dłonie, a stoły zapełniły się przeróżnymi potrawami.
-No nareszcie! – warknęła Rozalio z miną wygłodniałego lwa i rzuciła się na tłuczone ziemniaki.
Dorcas uśmiechnęła się, po czym sięgnęła po półmisek ze strudlami. Lily przez chwilę patrzyła tęsknie na jagnięcinę, stojącą jakieś dziesięć stóp dalej, daleko za April i Peterem, którzy siedzieli po tamtej stronie.
-Podać ci coś? – spytała Meadowes przyglądając się uważnie przyjaciółce.
-Zjadłabym jagnięcinę. – przyznała lekko się rumieniąc.
Dorcas wychyliła się.
-Hej, jagnięcina jest też tutaj! – powiedziała oskarżycielsko, wskazując na półmisek stojący tuż przy łokciu Jamesa.
-Nie dosięgnę. – stwierdziła spokojnie Lily.
-Tamtego tym bardziej! Zwyczajnie poproś Pottera, żeby ci podał. On zrobi dla ciebie wszystko. To chyba nie podchodzi pod kategorię ‘Jestem gorsza od Pottera, bo jagnięcina jest bliżej niego’?
Lily tylko spojrzała na nią mściwie, a potem na Jamesa, który zaśmiewał się z jakiegoś dowcipu, a potem westchnęła, jakby otaczały ją same głąby.
-Hej, James! Podaj Lily jagnięcinę! – zawołała Meadowes, widząc walczącą z samą sobą przyjaciółkę.
-Co? Ktoś mnie wołał? – spytał Potter przez stół.
-A nie, już nic!
-Ale jesteś wredna! Czym sobie zasłużyłam na taką przyjaciółkę? – zawyła Lily.
-Sama jesteś wredna i nie czepiaj się!
W tym momencie dobiegł ich jakiś perlisty śmiech, dochodzący tuż zza pleców Blacka.
-Tak, tak, to było bardzo śmieszne! – zawołała słodkim głosem Natasha Badshon, przerzucając przez ramię jasnego, wręcz lśniącego warkocza i mrugając zawzięcie powiekami.
-Eee… dzięki. – wyjąkał Syriusz, lekko zbity z tropu.
Natasha odeszła, kręcąc tyłkiem, jakby miała ogon i nie umiała nim zamerdać.
-Hej! Ona jest z Ravenclowu! Nie zadawaj się z wrogiem! – przestrzegł Syriusza James, machając palcem.
-Przecież to ona do mnie podeszła! – zaperzył się Łapa. – A z resztą April też ma chłopaka w Ravenclowie, a jakoś jej się nie czepiasz!
April spojrzała oskarżycielskim wzrokiem na Pottera.
-W ogóle jak śmiesz? Markus jest super i wcale nie przeszkadza mi to, że jest Krukonem!
-A ty, Łapa, nie zapominaj, że Natasha zalicza się do ‘plastików’! – upomniała Syriusza Dorcas.
-Czego wy w ogóle ode mnie chcecie?! Ja nic nie zrobiłem! – spojrzał na nich z niezadowoloną miną.

Uczta powoli dobiegała końca. Po podwieczorku, April zaczęła narzekać na ból brzucha, a Dorcas stawała się coraz bardziej senna. Dumbledore znów powstał:
-Mam nadzieję, że najedliście się już wszyscy. Na początku, jak co roku, chciałbym wam przypomnieć, że nikomu nie wolno wchodzić do Zakazanego Lasu, a już zwłaszcza bez opieki. Dla tych, którzy nie wiedzą, to ten las, leżący na skraju terenu Hogwartu. Nasz woźny, pan Filch, prosił mnie również, aby przypomnieć wszystkim, że pomiędzy lekcjami na korytarzach nie można używać żadnych czarów…
-Bla, bla, bla! Słyszymy to co roku! – zawył błagalnie Syriusz.
-… no i sprawdziany do quidditcha odbędą się w drugim tygodniu semestru. Wszystkich zainteresowanych proszę o złożenie swojego nazwiska u opiekuna domu.
-Kto jest opiekunem naszego domu? – spytał jakiś cienki głosik, należący do małego chłopca, siedzącego tuż obok Lily.
-Profesor McGonagall, ta w wysokim kapeluszu, która siedzi obok dyrektora. – wyjaśniła mu Ruda, najwyraźniej z miłą chęcią pomagając pierwszoroczniakowi.
-To już wszystko, nie będę zapychał waszych mózgów zbyt wieloma informacjami, bo widzę, że już jesteście śpiący. Tak więc: do łóżek!
Ciszę, która trwała podczas przemówienia Dumbedore’a, przerwał ogłuszający odgłos odsuwanych krzeseł, gwar rozmów i śmiechów. Lily zaczęła z roztargnieniem zbierać pierwszoroczniaków z Gryffindoru, a Huncwoci szybko umknęli gdzieś w tłum, tak że Dorcas i April zostały same.
Zaczęły się przepychać do wyjścia, aż w końcu stanęły w obszernej sali wejściowej. Pobiegły po schodach i, nie zatrzymując się, po chwili znalazły się pod portretem Grubej Damy. Przez chwilę przyglądała się dyszącym dziewczynom, a kiedy żadna nic nie powiedziała, sama zaczęła.
-Hasło?
-Jakie hasło? – spytała Meadowes.
-To proste, aby wejść do pokoju wspólnego Gryfonów, należy podać hasło! – zaskrzeczała z irytacją.
-Ale my nie znamy nowego hasła!
-W takim razie będziecie spały na korytarzu. – stwierdziła spokojnie Gruba Dama.
Dorcas tupnęła ze złością nogą.
-Czy ja dobrze słyszałem, czy ktoś tu nie zna hasła? – za plecami April jak z powietrza wyrósł James Potter.
-James… hasło… błagam! – wydukała Dorcas wieszając się na Potterze za krawat.
-Czy ktoś powiedział, że ja je znam?
-Nie znasz?! – spytała Meadowes ze zdumieniem. – To co, teraz mam tu spać? – wrzasnęła oskarżycielsko.
-Dorcas, wyluzuj! Zaraz się tam jakoś dostaniemy, nie Lunatyk? – Syriusz puścił oczko do Remusa Lupina, który stał już pod portretem.
Wszyscy na niego spojrzeli.
-Wiesz, nie znamy hasła, bo nikt nam nie powiedział, że się zmieniło. – powiedział przymilnie.
-Kochasiu, hasło zmienia się na okrągło i dobrze o tym wiesz i może nie wszyscy lubią strucle, ale mnie bardzo smakują! – zawołała.
Wszyscy popatrzyli po sobie. Uwaga o struclach była bardzo dziwna, a może to… Gruba Dama zrobiła oczy, a potem przykryła usta dłonią. James odważnie wystąpił na przód.
-Strucle…
-Nie! Nie! NIE! – wrzasnęła Gruba Dama ciągnąc się za włosy i tupiąc nogą. Nagle przestała i spojrzała na nich uważnie, a potem powiedziała rzeczowym tonem: - Hasło właśnie się zmieniło.
-CO? – wrzasnęli na raz April i Remus.
-Co za podła baba! – zawołała Dorcas sama do siebie, a potem zwróciła się do Grubej Damy: - Przecież dobrze wiesz, że jesteśmy z Gryffindoru, więc nas wpuść, do cholery!
-Co to za słownictwo…? Dorcas, ja tu pierwszaki prowadzę… w ogóle to co wy tu wszyscy robicie? – spytała Lily omiatając wzrokiem grupę.
Meadowes zignorowała ją.
-Wredna, stara jędza!
Ruda zrozumiała o co chodzi.
-Spokojnie. Hasło brzmi strucle.
-Nie! – wrzasnęły na raz Gruba Dama i Dorcas.
-Jak to nie? – spytała Lily mierząc obraz przeszywającym spojrzeniem.
-Po prostu nie! Hasło właśnie się zmieniło!
-Ale hasło nie może się od tak zmienić! Były strucle i są strucle! – zawołała władczo Evans.
-NIE!


winterflower 27/03/2008 18:27:43 [Powrót] Dodaj komentarz



Hej! Przeczytałam oba działy i bardzo mi się podoba Twój styl pisania. Przyjemnie się wszystko czyta. Poza tym cieszę się,że nie skupiasz się wyłącznie na Dorcas... Szczerze powiedziawszy moją ulubioną postacią jest James, więc z wielką ochotą czytam perypetie z nim związane:)Dodaje do ulubionych i będę regularnie zaglądać, no i mam nadzieję, że szybko dodasz nowy dział. Pozdrawiam
Aitai 27/04/2008 21:31:21
| brak www IP: 83.23.176.63

Na misiam pojawiła się nowa notka xD
Amnis 21/04/2008 17:16:30
| brak www IP: 80.48.79.4

Jeśli chcesz, ocenimy Twoje fanfiction.

Zignoruj || Zdecyduj

Tekst o charakterze czysto marketingowym – musimy się jakoś zareklamować.
oceniamy-fanfiction 18/04/2008 22:28:02
| http://oceniamy-fanfiction.blog4u.pl IP: zalogowany

Cześć Dorcas vel. Amino
Twoje opowiadanie jest świetne.
Jakby co tu Haley, Bellatriks jak wolisz.
Uwielbiam opo o Huncwotach, szczególnie Syriuszu ^^"
Pozdrawiam i czekam na dalsze części.
Bellatriks 10/04/2008 13:55:29
| brak www IP: 83.238.20.15

Dziekuje za tą dedykacje za szablon.

Hmm wystarczyło mnie nazwać Evelyn ;]

Rozdział jest świetny

Evans jak zawsze zachowuje się jak małe dziecko
Cała wina o to, że każda na niego leci spada na Syriusza - i za to go kocham xD

Pozdrawiam i zapraszam na moje inne opowiadanie pisane aż w 4 osoby

Dodałam do fav
Evelyn Rookwood 29/03/2008 19:54:38
| brak www IP: 87.105.130.49







Niczym Feniks odradzam się, by znów upaść... Mam w sobie siłę...
Urocza szesnastolatka, posiadaczka pary orzechowych oczu i ciemnych loków, uczennica Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Poza tym szczera i oddana przyjaciółka, która jednak czasem potrafi zaskoczyć oryginalnym językiem oraz zachowaniem. Uczy się na błędach, co niekoniecznie jest cechą pozytywną. Zanim się nauczy, musi błąd popełnić.

Menu
Bohaterowie
Strona Główna

Dorcas

Różdżką i uśmiechnij się!
6853

Historia
2008 III

Ulubione


Okładka
Okładke w całości wykonała Panna Rookwood.Blog4u.Pl.
Zdjęcia zaporzyczone z sweetandtalented.
Brushe wydobyte z głębi komputera.
Okładka wykonana TYLKO i wyłącznie dla WinterFlower